?

Log in

No account? Create an account
Czarny Pan
25 June 2013 @ 04:18 pm
jakby kto co chciał ode mnie, czy coś, zobaczyć się może, albo takie tam, to jestem w wawie do poniedziałku, gdyż potem udaję się w krzaki i nie będzie mnie całyt tydzień.
(założę się, że będzie lało)
 
 
Czarny Pan
19 May 2013 @ 10:51 pm
Dowiedzieć się, jak Amerykanie wyobrażają sobie politykę monetarną Unii Europejskiej - bezcenne. Reszta wrażeń z finału Elementary pod cutem, bo spoilery.

[Elementary 23/24]No więc, po pierwsze się niechcący zaspoilerowałam, więc wiedziałam, że Irene będzie Złą Kobietą. (Co prawda, to można było odgadnąć od razu jak się okazało, że żyje, więc.) Ale do głowy by mi nie przyszło, że okaże się Moriartym, więc jednak miałam zaskoczenie.
Po drugie - zastanawiam się, jak umieścić tę Irenę w rankingu i nie wiem. Wszystkie Ireny oczywiście uwielbiam, bo jakoś tak z reguły są genialne, ale nie mogę się zdecydować. Ta była chyba najlepsza jako postać, ale z drugiej strony pokręcone relacje z Sherlockiem chyba bardziej mi się podobały w brytyjskiej wersji... A z kolei na filmie aż musiałam popłakać, jak ją zabili, więc...
Na pewno nie będę jej najbardziej kochać i na pewno najmniej mnie ruszyła emocjonalnie, ale postać rewelacyjna.
 
 
Czarny Pan
Dzisiaj - dorosłe kotki. Jeśli kogoś długo nie ma w domu, jeśli ktoś nie chce, żeby mały wulkan energii rozmontował mu w czasie nieobecności mieszkanie - dorosły, spokojny kot będzie dla niego wymarzonym towarzyszem. Zalet dorosłego kota jest więcej, niż da się wymienić. Zazwyczaj szybko przystosowują się do naszego trybu życia, przesypiając godziny, które spędzamy w pracy. Wiadomo, jaki mają charakter, nie musimy się martwić, co z nich wyrośnie. Nie są już słodkimi, puchatymi kuleczkami, które zawsze łatwiej znajdują domy - są przecież takie malutkie i śliczne. A potem rosną i stają się dorosłymi kotami. Za często okazuje się, że dorosłe nie budzą już tylu uczuć i tak łatwo się ich pozbyć...

[niekochane]Sati ma około 10 lat. Mieszka w schronisku w Olsztynie - tak długo, że nikt już nie pamięta, skąd się tam właściwie wzięła. Bardzo lubi ludzi, potrzebuje głaskania, uwagi, domu. Jest bardzo spokojna i coraz smutniejsza. Nikt jej nie chce.

sati


Pani umarła, wnuczek odziedziczył mieszkanie, stare meble poszły na śmietnik, a stary kotek - na klatkę schodową. Stefan ma osiem lat, jest bardzo spokojny, lubi ludzi, również dzieci, jest wielkim, zdrowym kociskiem. Chwilowo mieszka w Łodzi - w fundacyjnej klatce...


stefan


Lucy od 2010 roku mieszka w schronisku w Koninie. Prawdopodobnie nie spotkało jej wiele dobrego od ludzi, jest bojaźliwa i nieufna, ucieka, nie daje się pogłaskać. A to zniechęca potencjalne domy. I kicia spędza w schronie kolejne lata, coraz bardziej i bardziej tracąc zaufanie do ludzi.

lucy
 
 
Czarny Pan
Bo przecież, ha ha, skoro ja mam kotka, który mnie uszczęśliwia, to powinnam rozprzestrzeniać radość dalej, nie?

I teraz, nauczona doświadczeniem Arian będzie udzielać światłych rad - jak mieć kotka i przeżyć?

Głównie chodzi o to, żeby przeżył i kotek i człowiek. To nie jest łatwe, bo wokół czyhają straszne zagrożenia, ale da się to zrobić.

[jak żyć z kotkiem i przeżyć]Pierwszą i podstawową rzeczą jest nie wypuszczanie kotka na zewnątrz. (Jest to sprawa kluczowa również dla poruszanego później bezpieczeństwa człowieka, patrz koszty opieki weterynaryjnej). Kotek, który wychodzi z domu jest narażony na (w kolejności przypadkowej) choroby zakaźne, potrącenie przez samochód, przeziębienie, ludzi, którzy kopną kotka dla zabawy, spotkanie z psem, kleszcze, i tak dalej i tym podobne.
Niewypuszczanie kotka na zewnątrz wiąże się z zabezpieczeniem otworów w mieszkaniu, przez które kotek mógłby wyjść. Szczególnie dotyczy to otworów zwanych oknami i balkonem. Wielu opiekunów kotków wychodzi z założenia, że "kotek jest mądry i nie wyskoczy z czwartego piętra". Co ciekawe, niektórzy zachowują tę wiarę nawet po tym, jak trzy kolejne kotki wyskoczyły - często szukając kolejnego kotka proszą o "mądrego", bo te trzy poprzednie to jednak gupie były. Niektórzy wierzą również, że "koty zawsze spadają na cztery łapy". Zdają się jednak nie brać pod uwagę, że przy upadku z czwartego piętra, nawet na cztery łapy, kotek połamie się cały, a spadając może też zahaczyć o balkon sąsiada, antenę satelitarną itp.
Przekonanie, że "kotek jest mądry i coś tam" nasywa jeszcze inne niespodziewane zagrożenia. Jak na przykład nitki, gumki, włosy anielskie itp. Czasami okazuje się, że kotek niestety nie jest wystarczająco mądry i taką nitkę zjada. Nitka wędruje przez jelita. Początek gdzieś się zaplącze. Koniec wędruje dalej. Nie chcecie wiedzieć, jak wyglądają jelita żywego kota, powiązane nitką.
Na przykład detergenty. Kotek jest oczywiście wystarczająco mądry, żeby się cifu nie napić. Ale jeśli cif się na niego wyleje, to kotek się wyliże...
A także kwiatki. Kotek niestety nie jest wystarczająco mądry, żeby nie podgryźć na przykład skrzydłokwiatu. I umrzeć, bo taki skrzydłokwiat zawiera bardzo toksyczne toksyny.
Kotka warto porządnie karmić. Uwaga! Wbrew utartemu przekonaniu, kotek nie powinien pić mleczka. Ponieważ dostaje od niego sraczki, a to wiąże się ze sprzątaniem bardzo śmierdzącej kuwety. Bardzo. Kotkowi (oczywiście nie każdemu) słuzy jogurt naturalny, czasem śmietana, twaróg itp. Ale w zasadzie najlepiej kotkowi służy mięso, dlatego jest dobrze czytać składy popularnych kocich karm. Karma, która w składzie 4% mięsa i produktów mięsnych (czymkolwiek one są) nie będzie najzdrowszą karmą dla kotka. Warto zainwestować w lepszą, tym bardziej, że nie są one wcale dużo droższe.
Często zdarza się, że ktoś oferuje nam malutkiego kotka. "Gotowego do wydania, bo już samodzielnie je". Jeśli chcecie mieć kotka, który nie tylko samodzielnie je, ale umie również trafić do kuwetki, zagryzać wędki a nie Wasze nogi i ręce - to weźcie kotka, który do 3 miesiąca życia był z mamą (i biorąc go, spróbujcie przekonać właściciela/właścicielkę kocicy, żeby ją wysterylizowała. Kotków, również tych bezdomnych i porzuconych, umierających na śmietnikach, jest o wiele, wiele więcej niż ludzi, którzy chcą się nimi zaopiekować...) Kocia mama nie tylko karmi małe, ale również masuje im językiem brzuszki, żeby zrobiły kupkę i wylizuje odbyciki, a także uczy, jak mocno można ugryźć, żeby jeszcze było zabawnie, a nie poprzegryzać tętniczki. Naprawdę trudno ją zastąpić.

I jest jeszcze ta straszna (przynajmniej dla Ariana ostatnio) sprawa kosztów opieki weterynaryjnej. Może się bowiem tak zdarzyć, że nawet najbardziej zadbany kotek znienacka zachoruje. A kotków darmowa opieka medyczna nie obejmuje. I potem Arian płaci 300 złotych za badania kotka (same badania. Arian nie wie, ile zapłaci za ewentualne leczenie, stara się o tym nie myśleć, bo trochę jej słabo. I generalnie planuje nie jeść do końca miesiąca. Patrz bezpieczeństwo człowieka.)
Kotka należy co jakiś czas szczepić (w zależności od szczepień co rok, albo co dwa lata, decyzja weterynarza), a także co jakiś czas badać kupę i siki. Mówi się również, że kota należy profilktycznie odrobaczać. Osobiście nie jestem zwolenniczką takiego działania - lepiej jest zbierać kupkę, odnosić do badania i odrobaczać dopiero jeśli mamy pewność, że w kotku nie mieszkają podejrzani lokatorzy. Pomijając nawet, że odrobaczanie nie jest szczególnie zdrowe, wkładanie tabletki do kota nie jest tym najprzyjemniejszym sposobem na spędzanie poranków.
Od czasu do czasu kotek może się na przykład zakłaczyć. Szczególnie zagrożone są kotki długowłose, ale i zwykłe dachowce, kiedy zrzucają zimowe futro, zjadają go trochę za dużo. Zakłaczenie objawia się bolesnym, napiętym brzuszkiem, kotek nie może zrobić kupy. Zazwyczaj stosuje się wtedy olej parafinowy, ładowany kotku strzykawką do pyska. Taki olej przepłukuje kotkowi jelitka i pomaga się pozbyć kłaków. Warto profilaktycznie podawać kotku pastę odkłaczającą.
Czasami kotek zaczyna obsikiwać nam mieszkanie. Trzeba pamiętać, że prawie nigdy nie jest to przejawem kociej złośliwości. Najczęściej za to jest objawem zapalenia pęcherza, dlatego warto zbadać kotu mocz. Znaczą również niewykastrowane kocury i kotki w czasie rui, dlatego jest bardzo ważne, żeby kotka na wstępie wykastrować. (Niektórzy podają kotkom tabletki antykoncepcyjne zamiast kastrować, ale nie jest to dobry pomysł, tabletki znacznie podnoszą ryzyko zachorowania na ropomacicze. Kotka wysterylizowana/wykastrowana jest zdrowsza i bezpieczniejsza. Wykastrowany kot nie znaczy i nie próbuje zwiewać z domu.) Jeśli kotek jest zdrowy, a jednak ciągle obsikuje nam mieszkanie, to być może nie podoba mu się miejsce, w którym postawiliśmy kuwetę. Albo rodzaj żwirku. Warto poszukać innych rozwiązań. Na pewno natomiast nie warto stosować żadnych kar. Po pierwsze dlatego, że kotek nie wiąże kary ze swoim zachowaniem. Wiąże ją z osobą opiekuna. Jeśli więc nie chcecie, żeby kotek się Was bał, nie próbujcie go "wychowywać" kapciem, czy wciskaniem mu nosa w znalezioną w bucie kupę. To nie zadziała.



A teraz, kiedy wszyscy już myślą, że życie z kotkiem wymaga miliona wyrzeczeń i jest generalnie pasmem udręki, muszę Wam powiedzieć jedno. Od kiedy wiem, że jak tylko się położę, Sami wlezie mi pod kołdrę, poliże po nosie, przytuli się i zaśnie - wieczory są wspaniałe. Od kiedy wiem, że pierwsze, co mnie spotka po przebudzeniu, to kotek, który do mnie zagada i będzie się domagał głaskania - ani razu nie włączyłam drzemki w budziku. (Oczywiście, żeby nie było, mój kotek jest wyjątkowy. Większość kotków rano wita się wrzaskiem oburzenia, bo jak to PUSTA MISKA?)
Kicia, szczególnie taka kicia, której ratujecie zdrowie i życie, zabierając ją ze schronu, pokocha Was bardziej, niż można to sobie wyobrazić. Nawet jeśli będziecie ją wciskać do transportera, trzymać przy pobieraniu krwi i wkładać jej do ucha maści na świerzba. Kicia jest najlepsza.

A w następnym kocim spamie przedstawię Wam kotki, które potrzebują domów. Kto wie, może będzie wśród nich jak raz taki kotek, którego potrzebujecie Wy.
 
 
Czarny Pan
25 April 2013 @ 01:30 am
musiałam pojechać z Sami do kliniki, a potem okazało się, że rachunek wyszedł 250 złotych, a ja mam 50, więc musiałam ją tam zostawić, aż zapłacę, czyli do jutra, jak otworzą mój bank i będę mogła wyjąć kasę z konta oszczędnościowego. Moja kicia siedzi w klatce i myśli, że ją porzuciłam ;____;
 
 
 
Czarny Pan
14 April 2013 @ 11:32 am
Last discovery - soundtrack of Broadchurch. British tv shows. And soundtracks.



Second before.



Nothing in german. Strange, isn't it?
Tags:
 
 
Czarny Pan
14 March 2013 @ 02:05 pm
książki
 
 
Czarny Pan
12 March 2013 @ 11:41 pm
I od teraz moje miśki to miśki, a te Vil to aniołki XDDD

ANIOŁKU!
aniołku!
 
 
Czarny Pan
09 March 2013 @ 11:23 pm
A moja kicia nazywa się Sami i wygląda tak:
Sami 1

Sami 2
 
 
Czarny Pan
Borze, co to był za mecz.
W ogóle, byłam w piątek na stadionie, na meczu Polonii Warszawa z Lechią Gdańsk i muszę Wam powiedzieć, że polska liga i hiszpańska liga to jednak dwa różne rodzaje sportu. Gdybym oglądała ten polski mecz w telewizji, to podejrzewałabym, że trasmisja jest w zwolnionym tempie. (Chyba, że to hiszpańskie mecze lecą na przyspieszeniu. I tak naprawdę każda połowa trwa 60 minut. W sumie, jak patrzyłam wczoraj na Krysię, to mogę w to uwierzyć.)
Poza tym jeszcze, byłam w sobotę na prawdziwym treningu piłki nożnej, z prawdziwą trenerką i było mega, właśnie przestają mnie boleć mięśnie. Nie żebym miała jakieś osiągnięcia, nadal nic nie umiem. Na szczęście nadal mi to nie przeszkadza.